e-Księgarnia Wydawnictwa Naukowego SILVA RERUM

0.00 brutto

Zapowiedź: Elżbieta Jęczmionka-Kopińska: Wzorce osobowe w prasie kobiecej II Rzeczypospolitej

Koszt przesyłki kurierskiej: 10 zł
Czas realizacji: 2-3 dni robocze
Przy zamówieniu powyżej 5 egz. jednego tytułu oferujemy rabat w wysokości 50% ceny regularnej. Rabat zostanie naliczony automatycznie po dodaniu pozycji do koszyka.

Autor (kliknij w nazwisko, aby przejść do biografii): Kategoria:

Spis treści

I.  Stereotyp a wzorzec osobowy
II. Dzieje polskiej prasy kobiecej
III. Charakterystyka prasy dla kobiet II Rzeczypospolitej

  1. Stereotyp kobiety lat międzywojnia
  2. Redakcyjny wzór postaci
  3. Styl życia propagowany w poradach dla kobiet

IV. Kobiece wzorce osobowe w czasopismach lat 1919-1935

  1. Maria Rodziewiczówna – kobieta redaktorka
  2. „Bluszcz” i „Kobieta współczesna” – dwa modele pisma dla kobiet
  3. Problem świadomego macierzyństwa. Polemika Tadeusza Żeleńskiego z tygodnikiem „Kobieta współczesna”
  4. Szata graficzna czasopism dla „płci pięknej”

V. Literatura dla kobiet w czasopismach literackich

  1. „Sfinks” – przykład czasopisma literackiego dla kobiet
  2. Teksty literackie w pismach kobiecych
  3. Dział literacki warunkiem sukcesu prasowego
  4. Funkcje tekstów literackich. Teksty dydaktyczne

Uwagi końcowe i wnioski
Przypisy
Wykaz literatury

Wstęp

Współczesna kobieta, pogrążona w melancholii nie pierwszego przecież fin de siècle’u, nigdy nie rozstrzygnie do końca, czy życie, jakie prowadzi, ideał, jaki jej przyświeca, jest prostą konsekwencją aktów jej woli czy też tylko bezwolną reprodukcją narzuconego i stale podtrzymywanego stereotypu. Wbrew pozorom i dziś temat ten nie należy do błahych. Wszak sięga samych najgłębszych korzeni egzystencji. Czym innym jest przecież żyć wedle własnego, indywidualnego pomysłu, a czym innym niewolniczo stąpać koleiną, wyżłobioną przez kogoś innego.
E. Goffman, autor książki Człowiek w teatrze życia, stwierdził, że świat to mnogość przenikających się wzajemnie teatrów, gdzie nieświadomi – najczęściej – aktorzy z mniejszą lub większą zdatnością i nierzadko także z obrzydzeniem, grają narzucone przez siebie role. I nie mogą z tej gry zrezygnować ani pomieszać ról, bo może to się źle dla nich skończyć. Oto egzemplifikacja. Idąc tropem założeń wizualizacji, należy wyobrazić sobie poranek. Jakiś mężczyzna wstaje, myje się, je śniadanie. Potem samochodem jedzie do pracy usytuowanej w lśniącym, niemal lustrzanym biurowcu. Zasiada w gabinecie dyrektora czy też menedżera. W wygodnym fotelu podejmuje decyzje dotyczącego losów kilkuset pracowników. Jest władczy, zdecydowany, pewny siebie, ma zaufanie do podejmowanych przez siebie decyzji. Tak oto prezentuje się jego rola, a spektakl – w którym przez pięć dni w tygodniu, fragment po fragmencie ją odgrywa – nosi znamienny tytuł Ja i moja firma. Mija jednak południe i oko kamery ukazuje z drobiazgową dokładnością, jak ów bohater wychodzi z biura i udaje się do pobliskiej restauracji na obiad, gdzie nieco znudzony i pełen pobłażliwej wyrozumiałości znosi kaprysy niezbyt dobrze usposobionego akurat kelnera, a potem spieszy na spotkanie do psychoterapeuty, gdzie szybko i niemal bezwiednie wciela się w rolę bezbronnego pacjenta, nieumiejącego zapanować nad własnym życiem i silniejszymi od siebie pokusami. Ten ostatni spektakl mógłby nosić tytuł Alkoholizm ucieczką ludzi słabych.
Jeden dzień i dwie różne – wydawałoby się – twarze tego samego człowieka. Nieodgrywanie swoich ról mogłoby doprowadzić do upadku nie tylko owego bohatera, ale także pociągnąć za sobą kolejne, niechciane wydarzenia. Słaby, nieumiejący zapanować nad firmą dyrektor czy menedżer mógłby ją doprowadzić do bankructwa i wysłać pracowników na bruk. Nieumiejący poddać się terapii pacjent nie rokowałby pozytywnie, poddawałby w wątpliwość sens psychoterapeutycznych wysiłków.
Można zwrócić uwagę na rolę, jaką pełnią w życiu owego bohatera massmedia. W należytym wypełnianiu swoich ról życiowych pomagają prasa, jak i inne media. Poranna lektura periodyków adresowanych do młodych, rzutkich menedżerów przypomni, utrwali i zakoduje właściwe wzorce zachowania podobnych jemu samemu – ukaże, jak winien reagować jako dyrektor, a magazyny psychologiczne uświadomią mu jego położenie jako pacjenta gabinetu psychoterapeutycznego. W podobnych kategoriach można rozpatrywać kwestię kobiety i stereotypu roli kobiecej przez pryzmat prasy dla pań. Kształt prasy, zarówno tej dla kobiet, jak i tej określanej mianem „kobiecej”, jest najsilniejszym dowodem na to, że od dawna wszelka indywidualność kobiet przysłoniła – przynajmniej w oczach wydawców i dziennikarzy tych pism, stereotypowo widziana rola. Bez względu na to, czy adresatem pisma jest kobieta samodzielna, wykształcona, mieszkanka wielkiego miasta, dobrze sytuowana, rozwijająca swą zawodową karierę, czy też wiejska gospodyni, dzieląca czas między gospodarstwem i licznym potomstwem – kobietę postrzega się jako żonę (wierną) i matkę (opiekuńczą i troskliwą). Czytelniczka kobiecego pisma może się na tak postrzeganą rolę nie zgadzać, może się jej sprzeciwiać. Jednak kobieca prasa szybko ją przekona o istnieniu „kobiecej natury”, od której nie warto uciekać. Taka rejterada byłaby z góry skazana na niepowodzenie.
Pisma kobiece kierują swe rady do nastolatek, potencjalnych matek i żon, kobiet młodych, wiążących swą przyszłość z rodziną, dojrzałych – zatem z założenia żon, matek oraz wchodzących w wiek emerytalny, ewentualnie emerytek, zatem – zon (wdów), matek czy babć. Rzadko jako adresatkę artykułów spotkać można kobiety stare, co warte jest odnotowania. Za obszary głównej działalności i aktywności kobiet pisma te uznały: gotowanie, szycie, szydełkowanie i dzierganie na drutach, a także – poznawanie psychiki mężczyzny (męża) czy dziecka. Zatem każdy wydawca planowanego pisma kobiecego, chcący mieć szeroką rzeszę odbiorczyń, musiałby w nim uwzględnić tematykę taką jak: przepisy kulinarne (atrakcyjnie redagowane), kącik mody, porady krawieckie i dziewiarskie, wywiady z kobietami dwojakiego rodzaju – tymi, które odniosły sukces rodzinny i zawodowy oraz niosą pomoc potrzebującym tymi, które tejże pomocy bardzo potrzebują. Nieodzowny byłby także psycholog, udzielający praktycznych, życiowych porad, który pozwoli rozwikłać zagadki męskiej psychiki, co ma wesprzeć kobiety w radzeniu sobie z niesfornymi panami – mężami, ojcami ich dzieci, niekiedy także – zięciami czy teściami, dziadkami. Rodzinne usytuowanie kobiety dominuje w przekazach magazynów kobiecych, choć z biegiem lat coraz bardziej uwidacznia się nacisk na sprawy kariery zawodowej, a zatem na wadze zyskują relacje w firmie – między pracownicami a szefem (wszak zwykle mężczyzną, co widoczne jest nawet w najbardziej sfeminizowanych zakładach pracy, takich jak szkoły czy szpitale). Zwykle zarówno świat zewnętrzny rozumiany jako wielka polityka, badania naukowe, sportowe zmagania, jak i ten ściśle wewnętrzny, w sensie duchowej intymności i prywatności (kwestie wiary) pozostają poza obrębem zainteresowania redaktorów (redaktorek) pism kobiecych.
Jak istotna i wywierająca tematyczne piętno na magazynach kobiecych jest opcja stereotypowego oglądu roli społecznej kobiety ukazać może prosty zabieg. Wystarczy wyobrazić sobie układ treści i zawartość merytoryczną magazynu kobiecego uznającego za pierwszoplanowe sprawy kobiecej kariery zawodowej i samorealizacji. Jeżeli punktem wyjścia byłaby kobieta pojmowana jako utalentowany i ambitny pracownik, wówczas w kobiecych magazynach zamiast choćby artykułu o najnowszej generacji garnkach teflonowych, czytelniczki otrzymałyby na przykład relację z kobiecej wyprawy do Afryki w celu udzielenia pomocy tamtejszym dzieciom i samotnym matkom. Zamiast rubryki kulinarnej – restauracyjne porady z adresami i walorami zdrowotnymi potraw. Zamiast porad dla żon alkoholików dotyczących perswazyjnych metod nakłonienia do leczenia – konkretne sposoby, jak owego niepracującego alkoholika pozbyć się z domu i skutecznie, szybko przeprowadzić rozwód. Byłyby adresy tanich lub darmowych punktów pomocy prawnej oraz wskazówki dla kobiet, chcących dokonać obdukcji w celu udowodnienia mężowskiego maltretowania. Zamiast opowiadań „ku pokrzepieniu serc” jak to ona kochała jego, a on jej nie, ale potem on zaczął dostrzegać jej ofiarność i zgodził się na małżeństwo lub przynajmniej wspólne zamieszkanie – albo – on najpierw nie chciał tego dziecka, ale potem zrozumiał, że… (niekiedy po 20 latach, ale przecież czas leczy rany i kobiecą powinnością jest wybaczać) – byłyby przedruki w stylu Troisieme sexe Simone de Beauvoir czy Mistyki kobiecości Betty Friedan. Dlaczego nie ma takiej prasy? A jeśli usiłuje się pojawiać, to od razu selekcjonowana jest jako „niszowa”?… Może dlatego, że czytelniczka, która sięga po przeznaczony dla niej tygodnik, z kusząco kolorową okładką, została już zniewolona niemal bez reszty krępującym ją stereotypem, nakazującym jej przede wszystkim utożsamiać się z rolą żony i matki?… Może też dlatego, że siebie już od tak naszkicowanej roli społecznej nie odróżnia, nie separuje, a jedyne, co pragnie wiedzieć, to jak najskuteczniej i najszybciej zacząć wypełniać poszczególne zadania płynące z przyjęcia narzuconej roli. W teatrze kobiecego życia istotnym jest, by dzień po dniu ćwiczyć wypełnianie obowiązków wiernej, empatycznej i troskliwej żony, opiekuńczej matki, pełnej poświęcenia dla innych strażniczki domowego ogniska?… I jak od tego wszystkiego nie zwariować… Co przy wykrzyknięciu się siebie i swoich potrzeb nie jest ani trudne, ani niemożliwe. Już udowodniono, że tłumienie własnego JA, brak realizacji własnych potrzeb, prowadzi do frustracji, chorób o charakterze psychosomatycznym, a w najlepszym razie – do zachowań o charakterze toksycznym, destrukcyjnym. Ale temat ten w czasach II Rzeczypospolitej nie był znany.

Pojęcie prasy kobiecej jest niejednoznaczne i wymaga wyjaśnienia, zwłaszcza z perspektywy Polski dwudziestolecia międzywojennego. W ujęciu szerokim będą to czasopisma usytuowane na gruncie prasy literackiej i partyjnej, w których można znaleźć wydzielone rubryki przeznaczone dla „płci pięknej”. W ujęciu wąskim określenie to obejmować będzie te czasopisma, które z założenia są redagowane dla kobiet. Będzie to wiec prasa zajmująca się głównie problemami pań, jej konstrukcja (ściśle wyodrębnione rubryki, np. porad kulinarnych, kosmetycznych…) ma być pomocne w byciu zadbaną kobietą i prowadzeniu gospodarstwa domowego.

Celem niniejszej pracy jest zaprezentowanie bogatej i różnorodnej prasy kobiecej i co się z tym wiąże – stylu życia, postaw i wzorców osobowych, jakie starały się narzucić ówczesnej kobiecie periodyki dla niej przeznaczone. Prasa jest zawsze owocem swego czasu. To zaś stanowi o jej sile i zarazem o jej ograniczeniu. Sile – bo podejmuje problemy aktualne i żywotne, występując z propozycjami nowych rozwiązań przenika do świadomości powszechnej, staje się integralnym składnikiem kultury i inspiracją działającą i wpływającą w określony sposób na współczesność. Ograniczeniu – jej możliwości są bowiem określane przez horyzonty epoki i sytuację jej odbiorców, konflikty społeczne, cenzurę itp. Dlatego periodyki skierowane do określonego odbiorcy muszą zawsze poszukiwać nowej formuły i nowych rozwiązań. Jeśli korzystają z dorobku przeszłości, to przecież usiłują go krytycznie interpretować i uzupełniać.

Prasa, także kobieca, zajmuje się interpretacją świata i problematyką społeczną czy związaną z duchowością oraz rozwojem indywidualnym. Podejmuje pytania o wartości życia, zastanawia się nad powołaniem człowieka, usiłuje uformować właściwą postawę moralną, prezentując wartości godne realizacji oraz odpowiednie wzorce postępowania. Pragnie kształtować człowieka jako holistyczną jedność, i dopomagać mu w dokonywaniu wyborów moralnych, w rozwiązywaniu sytuacji konfliktowych, w udoskonaleniu jego życia, choć i tak rozstrzygnięcia takie są zawsze dziełem indywidualnym. Dokonuje się ich na własny rachunek i na własna odpowiedzialność, zgodnie z własnym osobistym doświadczeniem, wiedzą i poczuciem moralnym. Jednak w trudnych sytuacjach życiowych potrzebna jest świadomość różnorodnych możliwości oraz sugestie preferowanych rozwiązań. Taki właśnie eklektyczno-moralizatorski styl przyjęła prasa wyznaniowa oraz ludowa lat międzywojennych.

W ciągu tego dwudziestolecia powstało wiele czasopism dla kobiet, lecz tylko niewielka ich część przetrwała na rynku prasowym dłużej niż kilka lat. Nie wszystkie tytuły mogły się cieszyć takim wzięciem jak „Moja przyjaciółka” czy „Kobieta współczesna”. Większość z nich z góry skazana była na niepowodzenie i krach finansowy wydawnictwa. Główną tego przyczyną było adresowanie pism do wąskiej i niewyrobionej czytelniczo grupy odbiorczyń.

Ze względu na ubogi zbiór materiałów i niemal zupełny brak opracowań analitycznych prasy dla kobiet – autorka zmuszona była do korzystania ze źródeł, które stanowią rdzeń niniejszej pracy. Wiele z nich dotychczas nie było wykorzystywanych przez osoby zajmujące się dziejami prasy. I dlatego wywołuje zdziwienie fakt, że nikt po 1945 r. nie zainteresował się prasą kobiecą i nie pokusił się o stworzenie monografii poszczególnych tytułów. Przecież XX w. pozwolił na zrozumienie faktu, iż europejska kultura wyrosła na swych poprzedniczkach kulturowych, które stały się dla niej inspiracją, że droga do poznania innych kultur wiedzie przez świadomość i poznanie dogłębne kultury i tożsamości własnej, której nieodłącznym elementem są media, a dawniej głównie prasa.

Książka ta ma scharakteryzować stosunek prasy kobiecej do przemian, jakie zachodziły w pierwszych latach tworzenia się nowego państwa. Ma to być jedno z elementów wyjaśnienia konstytuowania się polskiej prasy kobiecej, jej wpływ na kształtowanie się określonych postaw i wzorców osobowych oraz zachowań. Tak rozumiany cel pracy determinuje problemowy układ jej treści przy chronologicznym prezentowaniu faktów i zjawisk. Zbierając materiały do niniejszego opracowania autorka opierała się głównie na źródłach, tj. lekturze ówczesnej prasy kobiecej. Korzystając z metody analizy historycznej i metody opisowej starała się usystematyzować dane źródłowe oraz uzyskać z nich obraz ogólny, poparty wnioskami.