Aktualności

Ballettschule-Baunatal-Tanzgala-Kassel-621-1

Drogi Czytelniku, właśnie teraz w tej chwili staję przed wami w rzece czasu, by choć trochę podzielić się moją chwilą. Tą chwilą, która może zmienić nasze życie i pomaga nabrać sensu istnienia.

Także kiedy myślę o tych wszystkich napotkanych ludziach, którzy utracili nadzieję, by się podnieść. Więc zapisując swoje myśli, pragnę wzniecić w Was, drodzy, iskrę szczęścia i tej jedynej drogi, przez którą każdy musi przejść sam. Czy można pogodzić sztukę z przyziemnym życiem? Czy pisząc o nieuchwytnych refleksjach można coś zmienić dotknąć delikatnej warstwy piękna tańca. Prawdy o nas samych?

Chyba tak, potrzeba tylko wewnętrznej determinacji, systematyczności i konsekwentnej pracy. To oczywiście tylko pewien sposób na życie – ale czy odpowiedni dla wszystkich? Tego nie wiem.

Taniec i ludzie, o których piszę, wniknął w mą duszę i nie potrafię przejść obok tego tematu, więc dzielę się swoimi spostrzeżeniami. Czy moja pasja sprawi, że to Wy, czytelnicy, odnajdziecie chęć przybliżenia sobie problematyki zawodu tancerki i tancerza? Mam nadzieję, że tak. Bo wiem, że słowami można poruszyć ziemię, natchnąć do działania. Wiem, że opisując zdarzenia i emocje w swojej książce o balecie, otwieram nieznany rozdział przed Wami, może czytając moje słowa spotkamy się w eterycznym tańcu myśli?

Czy starcza mi czasu na życie?

Dni mijają szybko, godzinny jeszcze szybciej, a mgnienie sekund prawie jest niedostrzeżone, a nuda, cóż chyba poszła spać pod stertę zeszłorocznych jesiennych liści. Oczywiście lenistwo, chyba dotyka każdego z nas i potrzebne nam do regeneracji sił. Lecz wymiar tego lenistwa, a raczej przyzwyczajeń i dziennej rutyny działania, ma zasadnicze znaczenie. Czy dzisiaj napiszę wiersz? Czy dzisiaj skończę układanie nowej chorografii? Jak to zrobię, czy sprostam temu i owemu? Hm, smakowanie chwili? To chyba uczucie własnego ciężaru i lekkości w jednym momencie, upuszczanie i podnoszenie zebranych myśli. Aby od czasu do czasu cieszyć się światłem i mrokiem.

Magia spektaklu baletowego. Czym on tak naprawdę jest, dokąd nas prowadzi i do czego tak naprawdę służy. Opisując na stronach swojej książki, zdradzam Wam ten margines bólu i szczęścia ludzi tańca. W pasażach cierpienia i katorżniczej pracy. Owianej czasami, mitem, że baletnice i baletmistrzowie to tylko taka zabawa i podrygiwanie w rajtuzach na czubkach palców.

Więc spróbujcie założyć puet i postać w nich pięć minut. Jestem święcie przekonany, że poczujecie okropny ból, aż do kości. To jawna i oczywista strona zawodu tancerek, które latami żłobią swoją formę tańca dla publiczności teatrów.

Kolejną stroną tego zawodu to stan emocjonalny, o którym tak rzadko się pisze otwarcie. Więc poruszam tę kwestię w mojej książce. Artystki i artyści baletu, żyją w ciągłym stresie, aby nie upaść, aby się podnieść z gracją i elegancją. W skoku i obrotach, w podniesieniach i na czubkach palców ,,dotykając magicznej atmosfery sceny”. Za płynący strumienie braw i niestety średnią pensję. Bo ekonomia życia poza sceną prowadzi twarde reguły i proza dnia chłoszcze po grzbiecie. O której to kwestii też napisałem w jednym rozdziale moje książki.

Czy trudno było mi zmierzyć się z prawda tej profesji?…

Tak jak wspomniałem, przesiąknąłem tą sztuką, wyrosłem z jej ciała i nadal pozostaję w objęciach jej mocy. Śmiem twierdzić, że w tej profesji nie ma półprawd i sama prawda to świadectwo ciało tancerki i tancerza w przestrzeni sceny przed widownią innej definicji nie ma. Kto z Państwa ma inne zdanie? Możemy przystąpić do polemiki, tylko proszę bez sztucznej inteligencji.

Taniec zatem stymuluje poniekąd kroki i figury, mniej lub bardziej estetyczne, opisuje człowieka i jego dzieje. Namaszcza i wzmaga rytuały istnienia. Przybliża i oddala uczucia kierując się intuicją, zbliża do kosmosu. Pozwala poczuć oddech ziemi i wzmaga ruch.

Drodzy Czytelnicy i miłośnicy baletu. Moja wiedza o tańcu, i jego energii to olbrzymie ciało pięknej przestrzeni. Postawiłem i stawiam w niej kroki i wiem, że mam w niej swój krótki czas. Oddając poświatę swojej duszy wiem, że dokonałem słusznego wyboru. Taniec przecież dotyczy każdego z nas w takiej czy innej formie. Dla rozrywki i przyjemności i tego co powoduje zgrzytanie kości. Czyli inaczej baletowej afirmacji dla koneserów i nie tylko.

A co się tyczy innego zawodu w moim przypadku. To zdradzę przed Wami, drodzy Czytelnicy, że zawsze spoglądam w gwiazdy i śledzę gwiazdozbiory, myśląc o innych galaktykach, do których lecę może w szpagacie. Więc astronomia byłaby mi miła dla duszy i ciała w gronie tańczących gwiazd!

I zachęcam do lektury.