Rozmawiamy z dr Bogną Skrzypczak-Walkowiak, jedną z redaktorek dopiero co wydanej monografii pt. ‘Medialne i kulturowe wizerunki biblioteki’.
Dlaczego przedmiotem zainteresowania Pań – wcześniej konferencji naukowej (Wydział Pedagogiczno-Artystyczny UAM w Kaliszu), teraz monografii – stała się biblioteka?
Jest wiele powodów. Pracuję w bibliotece publicznej, a konkretnie kieruję jedną z jej filii, a jednocześnie jestem literaturoznawczynią, filmoznawczynią. Byłam też nauczycielem szkolnym -polonistką, a teraz jestem akademickim. Biblioteka od dawna jest więc dla mnie nie tylko miejscem pracy, ale także przestrzenią, która naturalnie łączy moje zainteresowania naukowe i zawodowe. Warto podkreślić, że przestrzeń biblioteki bardzo często staje się światem przedstawionym w różnego rodzaju tekstach kultury – nie tylko w literaturze, ale również w filmie. Sami bibliotekarze zaś pojawiają się jako bohaterowie wielu utworów. To ciekawy i wciąż niewyczerpany temat badawczy, pozwalający spojrzeć na bibliotekę nie tylko jako na instytucję kultury, ale także jako na ważny motyw obecny w wyobraźni twórców. Biblioteka towarzyszy mi zresztą przez całe życie – najpierw szkolne, później studenckie, a następnie zawodowe i naukowe. Trudno więc o lepsze zogniskowanie doświadczeń, pracy i zainteresowań badawczych.
Czy nadal w przestrzeni społecznej funkcjonuje stereotyp bibliotekarki/bibliotekarza – mola książkowego, mało atrakcyjnej osoby, jeżeli myślimy o kobiecie, to jawi się ona z kokiem…
To już chyba jednak stereotyp trącący myszką. Wszystko zależy również od tego, kto się nim posługuje i kto uruchamia swoją wyobraźnię. Przedstawiciel najstarszego pokolenia być może w ten sposób wyobrazi sobie osobę pracującą w bibliotece (choć niekoniecznie tak musi być), ale dla baby boomersów, przedstawicieli pokolenia X, millenialsów, „zetek” i kolejnych generacji obraz bibliotekarki czy bibliotekarza będzie już zupełnie inny. Dzieci mogą np. mieć przed oczami swojego wyluzowanego bibliotekarza ze szkoły albo panią w T-shircie i dżinsach, która w bibliotece miejskiej gra z nimi w planszówki. To trochę tak jak ze stereotypem babci. Współczesne przedszkolaki raczej nie narysują siwej staruszki z kokiem, ale swoją babcię – taką, jaką znają z codziennego życia. Myślę, że podobnie jest z bibliotekarką czy bibliotekarzem. Ich wizerunek coraz częściej wynika z rzeczywistych doświadczeń, a nie z utrwalonego przed laty stereotypu.
Konferencja, a teraz monografia jest próbą rozprawienia się ze stereotypem?
Tak, ale niekoniecznie chodziło nam o ten wizerunkowy, ikoniczny stereotyp bibliotekarza czy bibliotekarki. Bardziej zależało nam na rozprawieniu się z mitami, np. bibliotekarza siedzącego w pustej przestrzeni, który właściwie niewiele ma do zrobienia. Chodziło też o rozmowę o przyszłości tego zawodu i o uświadomienie, jak wiele oczekuje się dziś od współczesnego bibliotekarza. Bibliotekarz ma być trochę „człowiekiem orkiestrą” – odpowiadać na bardzo różnorodne potrzeby użytkowników, być animatorem kultury, edukatorem, specjalistą od nowych technologii, organizatorem wydarzeń, a czasem także psychologiem czy przewodnikiem po świecie informacji. Oczekiwana jest od nas niemal wszechstronność, podczas gdy przecież nie możemy być ekspertami od wszystkiego. Co więcej, często zapomina się, że za tymi wszystkimi zadaniami stoją konkretni ludzie, których w bibliotekach po prostu jest za mało. Konferencja była więc także próbą przyjrzenia się temu, dokąd zmierza zawód bibliotekarza i jak możemy odpowiedzieć na zmieniające się oczekiwania społeczne, nie tracąc przy tym z oczu realnych możliwości i potrzeb naszego środowiska. Ważne było również samo spotkanie bibliotekarzy, wymiana doświadczeń i wzajemne wsparcie. Mogliśmy podzielić się nie tylko wiedzą i dobrymi praktykami, ale też – mówiąc trochę mniej oficjalnie – własnymi bolączkami. I chyba właśnie to poczucie, że nie jesteśmy z tym wszystkim sami, było jednym z ważniejszych efektów konferencji.
Jaka jest obecnie biblioteka? Co może zaoferować?
Oczywiście, różne biblioteki oferują różne rzeczy. Nawet jeśli nadrzędnym celem instytucji pozostaje udostępnianie zbiorów, to ich charakter i oferta mogą się znacznie różnić w zależności od typu biblioteki. Co więcej, nawet w obrębie jednej biblioteki publicznej poszczególne filie mogą mieć zupełnie różne profile. Inna oferta będzie w bibliotece dziecięcej, inna w bibliotece szpitalnej, a jeszcze inna w Mediatece. Stąd ta różnorodność – od możliwości wypożyczenia dzieła naukowego, książki służącej po prostu rozrywce, filmu czy gry planszowej, po udział w warsztatach ceramicznych, robotycznych albo w nagraniu podcastu. Oczywiście nie w każdej filii znajdziemy wszystkie te możliwości. Jeśli jednak spojrzymy na bibliotekę jako na całą instytucję miejską, składającą się z wielu filii i wyspecjalizowanych miejsc, zobaczymy, jak szeroka i różnorodna jest jej oferta.
Jaki jest układ książki? Dlaczego warto do niej zajrzeć?
Układ książki został przemyślany tak, aby pogrupować teksty naszych autorów w określone bloki tematyczne. Nie było to łatwe zadanie, ponieważ problematyka poszczególnych artykułów jest naprawdę różnorodna. Czasem tekst był na tyle wyspecjalizowany, że trudno było znaleźć dla niego odpowiednią „szufladę”, z kolei inny mógł z powodzeniem trafić do kilku różnych działów.
Ostatecznie zespół redakcyjny zdecydował się skoncentrować prace wokół kilku głównych kręgów tematycznych: biblioteki jako przestrzeni społecznej i obszaru dialogu (1), biblioteki w refleksji kulturowej (2), biblioteki w kontekście medialnym i historycznym (3) oraz społecznych wyzwań dotyczących pracowników i przestrzeni bibliotek (4). Myślę, że taki układ pozwolił pogodzić różne perspektywy i pokazać bibliotekę jako instytucję wielowymiarową, funkcjonującą na styku wielu obszarów życia społecznego i kultury.
Dlaczego warto zajrzeć do książki? Przede wszystkim dlatego, że nie daje ona jednej, zamkniętej odpowiedzi na pytanie, czym jest współczesna biblioteka. Pokazuje ją z wielu perspektyw i pozwala zobaczyć, jak bardzo zmieniła się ta instytucja oraz jak wiele różnych funkcji dziś pełni.
Czy warto dziś kształcić kadry bibliotekarskie? Jakie kompetencje powinien mieć współczesny bibliotekarz?
Tak, warto. Wspominałam wcześniej, że ta praca wcale nie jest tak łatwa, jak mogłoby się wydawać, i że zdecydowanie nie każdy może ją wykonywać. Nie dość, że oczekiwania odbiorców są coraz większe i bibliotekarz musi potrafić im sprostać, to jeszcze sam powinien być osobą otwartą, komunikatywną, a jednocześnie asertywną.
Jest takie powiedzenie: „Kto z ludźmi pracuje, ten się w cyrku nie śmieje”. Biblioteki codziennie odwiedzają bardzo różne osoby – każda ma swoje zalety, ale też swoje przyzwyczajenia, oczekiwania i ograniczenia. Do biblioteki może przyjść właściwie każdy, również osoby znajdujące się w różnych, nie zawsze łatwych sytuacjach życiowych, ludzie w rozmaitych kryzysach. Biblioteka jest przecież miejscem otwartym i dostępnym, a bibliotekarz musi umieć odnaleźć się w kontakcie z bardzo różnymi osobami i ich potrzebami.
Mówiąc trochę przewrotnie, typ mizantropa – nawet bardzo oczytanego, ale bojącego się ludzi – nie jest najlepszym materiałem na bibliotekarza. To zawód, w którym trzeba oczywiście lubić książki i mieć odpowiednią wiedzę, ale przede wszystkim trzeba umieć obcować z ludźmi. Potrzebne są otwartość, komunikatywność, empatia, ale także umiejętność stawiania granic.
Słowem, ten zawód wymaga zarówno kompetencji twardych, jak i miękkich – podobnie jak praca urzędnika, nauczyciela, lekarza czy sprzedawcy. Myślę, że każdy, kto na co dzień pracuje z ludźmi, doskonale rozumie, co mam na myśli.
Rozmawiała Paulina Maria Wiśniewska
‘Medialne i kulturowe wizerunki biblioteki’ pod redakcją Bogny Skrzypczak-Walkowiak, Justyny Kociemby-Żulickiej, Małgorzaty Meszczyńskiej i Magdaleny Zdrowickiej-Wawrzyniak.
Recenzja: prof. dr hab. Kazimierz Wolny-Zmorzyński z Uniwersytetu Śląskiego i prof. AKSiM dr hab. Robert Grochowski.





